ID. California Cruise. Nowa wersja starego marzenia
ClacsonAutor
Są takie samochody, o których mówi się, że są jak stary sweter. Znany, wygodny, trochę przewidywalny, ale właśnie dlatego się go nosi. Volkswagen California była takim samochodem od 1988 roku. Podnoszony dach, materac, dwie krzesełka i stolik w bagażniku, i człowiek już wie, że wakacje będą udane, nawet jeśli pogoda okaże się fatalna, a sąsiad z namiotu będzie chrapał przez całą noc. Teraz ktoś w Hanowerze postanowił wsadzić tego sweter do pralki na najwyższych obrotach i wyjąć go w wersji elektrycznej. Nazywa się to ID. California Cruise i, jak można się domyślić, świat kamperów oszalał.

Bulli, tylko że cichszy
Podstawą jest ID. Buzz, czyli elektryczny spadkobierca kultowego Bulliego, a California Cruise to jego wersja przystosowana do spania, gotowania i udawania, że jest się wolnym człowiekiem, który nie musi wracać do biura w poniedziałek. Miejsce do spania dla dwóch osób, łóżko o długości 2,03 metra i szerokości 1,20 metra oraz nowy, składany materac o grubości dziewięciu centymetrów sprawiają, że noc pod gwiazdami będzie wygodniejsza niż niejedno łóżko hotelowe, w którym kiedykolwiek spałem, a spałem w wielu podejrzanych miejscach.
Volkswagen ID. California Cruise
Do tego dochodzą zaciemnienia wszystkich szyb, wentylowane przednie okna, dwa krzesła i stolik kempingowy, które mieszczą się w samochodzie tak sprytnie, że człowiek zaczyna podejrzewać inżynierów o talenty iluzjonistyczne. Tapicerka z wyszytym napisem California i naklejki „Cruise” na bokach dopełniają obrazu pojazdu, który daje znać przechodniom: jadę na biwak, a nie do pracy, i jestem z tego dumny.
Tryb California przygotuje do spania
Nowością, która najbardziej mnie zaciekawiła, jest specjalny tryb California. Dodatkowy sterownik reguluje oświetlenie, zasila gniazda USB i przygotowuje wnętrze do snu, a klimatyzacja potrafi utrzymać komfortową temperaturę nawet przez 48 godzin bez przerwy, w zależności od poziomu naładowania baterii i różnicy temperatur na zewnątrz. Innymi słowy, samochód sam decyduje, że nadszedł czas relaksu, co jest dokładnie odwrotnością tego, jak zwykle traktują mnie moje własne urządzenia elektroniczne.
Bateria zamiast gazu
Największą zmianą filozoficzną jest jednak to, że California Cruise potrafi zasilać sprzęt kempingowy prądem z własnego akumulatora. Dzięki funkcji Vehicle-to-Load, z mocą ciągłą do 2000 W i szczytową 3,6 kW, można podłączyć ekspres do kawy, czajnik, przenośną płytę grzewczą, lodówkę turystyczną, oświetlenie, a nawet ładowarkę do roweru elektrycznego. Koniec z gazowymi butlami turlającymi się po bagażniku i szukaniem zapalniczki o trzeciej nad ranem. Samochód, który jeszcze niedawno wiózł tylko ludzi, teraz zasila także poranną kawę, i szczerze mówiąc, to jest dokładnie ten rodzaj postępu, który mnie przekonuje.
Volkswagen ID. California Cruise
Ładowanie wpisane w trasę
Rozumiem sceptycyzm wobec elektrycznego kampera. Wyobrażam sobie minę kogoś, kto stoi w połowie trasy nad jeziorem, patrzy na wskaźnik baterii i zastanawia się, czy najbliższa ładowarka jest w tej wsi, czy trzy wioski dalej. Volkswagen najwyraźniej pomyślał o tym samym, bo rozbudował aplikację California App o funkcję pokazującą stacje ładowania już na etapie planowania trasy. Do tego dochodzi obsługa Plug & Charge, dzięki której ładowanie zaczyna się automatycznie po podłączeniu przewodu, bez szukania karty czy aplikacji stacji ładującej, co w praktyce oznacza jedno zmartwienie mniej podczas urlopu.
Volkswagen ID. California Cruise
Nowa rodzina, stary duch
California Cruise powstaje na bazie ID. Buzza Pro, dostępnego z krótkim lub długim rozstawem osi, a w standardzie znajdziemy pakiety „Interior Style” i „Comfort” oraz adapter „PowerSocket” niezbędny do korzystania z funkcji zasilania zewnętrznego sprzętu.
Pierwsze egzemplarze trafią do klientów na początku 2027 roku, a do 2028 roku dołączą kolejne, w pełni elektryczne modele rodziny California. Volkswagen zapowiada więc coś więcej niż jeden samochód, raczej cały nowy rozdział przygody, która zaczęła się blisko czterdzieści lat temu.
Volkswagen ID. California Cruise
Czy elektryczny kemper zastąpi klasyczną, spalinową Californię w sercach fanów? Prawdopodobnie nie od razu. Ale jeśli ktoś marzy o ciszy nocnej bez warkotu silnika, kawie parzonej prądem z akumulatora i trasie zaplanowanej tak, żeby nigdy nie zabrakło ładowania, to ID. California Cruise wygląda jak najbardziej sensowna wersja starego marzenia o wolności na kołach, jaką dotąd wymyślono.












