Wiadomości
Premiery
Testy
Na drodze
E-auto
O leasingu
Porady
Zdjęcia
Filmy
Clacson
Obserwuj nas:

Strona główna/E-auto/Małe elektryki z dużym zasięgiem. Te modele potrafią przejechać ponad 300 kilometrów

Małe elektryki z dużym zasięgiem. Te modele potrafią przejechać ponad 300 kilometrów

Redakcja moto.vehis.plAutor

Jeszcze kilka lat temu mały samochód elektryczny kojarzył się przede wszystkim z miastem, krótkimi trasami i koniecznością częstego ładowania. Dziś nie jest to już takie oczywiste. W 2026 roku na polskim rynku można znaleźć kompaktowe elektryki, które według WLTP mają ponad 300 km zasięgu, a w przypadku niektórych modeli wynik zbliża się nawet do 400 km lub go przekracza. Tylko czy taki samochód rzeczywiście może być czymś więcej niż miejskim środkiem transportu? I czy warto dopłacać do większej baterii, skoro w codziennej jeździe po mieście i tak nie wykorzystamy całego jej potencjału? Sprawdzamy, jakie małe elektryki są dziś dostępne w Polsce, ile kosztują i przede wszystkim dla kogo każdy z nich ma najwięcej sensu.

Fot. Jacek Jurecki
Fot. Jacek Jurecki

Mały elektryk nie musi już oznaczać krótkiego zasięgu

Największa zmiana, jaka zaszła na rynku małych samochodów elektrycznych, jest prosta: producenci zaczęli montować w kompaktowych autach większe akumulatory. Dzięki temu samochód, który nadal bez problemu mieści się w miejskiej rzeczywistości, nie musi kończyć swojej przygody kilka kilometrów za rogatkami miasta.

Dobrym przykładem jest Hyundai Inster. To jeden z najmniejszych samochodów w tym zestawieniu, ale w wersji z akumulatorem 49 kWh oferuje do 370 km zasięgu WLTP. Cena zaczyna się od 97 900 zł.

Na tym jego zalety się nie kończą. Przy odpowiedniej ładowarce DC uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje około 30 minut. Dla osoby, która używa samochodu głównie w mieście, ale od czasu do czasu chce pojechać dalej, jest to bardzo interesujące połączenie niewielkich rozmiarów, rozsądnej ceny i przyzwoitego zasięgu.

Fiat 500e: mały elektryk, który kupuje się także oczami

Fiat 500e jest zupełnie inną propozycją. Nie próbuje być najbardziej praktycznym samochodem w swojej klasie. Jego największą zaletą jest charakter. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych małych elektryków dostępnych w Polsce. Zachował stylistykę klasycznego Fiata 500, ale od początku został zaprojektowany jako samochód elektryczny. Można go kupić jako hatchback, Cabrio oraz w wersji 3+1.

W odmianie z większym akumulatorem zasięg sięga 320 km WLTP. Fiat podaje również nawet 460 km w cyklu miejskim, ale do tej wartości warto podchodzić z dystansem, bo mieliśmy okazję przejechać tym samochodem prawie 10 tys. km. WLTP jest przydatne do porównywania samochodów, ale nie mówi kierowcy, ile dokładnie kilometrów przejedzie w konkretnych warunkach.

Z ceną 500e jest obecnie nieco trudniej. Wiele zależy od konkretnego samochodu dostępnego u dealera. Przykładowo Fiat 500e La Prima z akumulatorem 42 kWh i produkcją z 2026 roku był oferowany za 126 500 zł, podczas gdy cena cennikowa z wyposażeniem dodatkowym wynosiła 138 200 zł.

W przypadku tego modelu zdecydowanie warto więc sprawdzać aktualne oferty dealerskie, a nie tylko katalog.

Abarth 500e: kiedy mały elektryk chce być hot hatchem

Abarth 500e. Fot. Jacek JureckiAbarth 500e. Fot. Jacek Jurecki


Jeżeli Fiat 500e jest samochodem, który kupuje się również dla stylu, Abarth 500e idzie jeszcze dalej. Na bazie 500e powstał mały elektryczny hot hatch. Silnik ma 155 KM, akumulator 42 kWh, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7 sekund. Jak na niewielkiego, trzydrzwiowego mieszczucha są to bardzo dobre osiągi.

Abarth zrobił też coś, co w samochodzie elektrycznym może wydawać się nieco absurdalne, ale pasuje do charakteru marki. 500e ma generator dźwięku odtwarzający brzmienie kojarzone ze spalinowymi Abarthami. Czy jest to potrzebne? Nie. Czy dodaje samochodowi charakteru? Zdecydowanie.

Problemem pozostaje cena. Abarth 500e w polskiej sieci dealerskiej jest obecnie oferowany od około 188 900 zł. To zdecydowanie nie jest samochód dla osoby, która szuka najtańszego sposobu na jazdę elektrykiem.

To propozycja dla kogoś, kto chce małego auta, ale jednocześnie oczekuje emocji za kierownicą.

Wyprzedaż rocznika 2025

Renault 5 E-Tech: mały samochód, który chce być czymś więcej

Renault 5 E-Tech. Fot. Jacek JureckiRenault 5 E-Tech. Fot. Jacek Jurecki


Renault 5 E-Tech electric to jeden z ciekawszych przykładów tego, jak producenci próbują połączyć miejski charakter z większą uniwersalnością. Francuzi wykorzystali nazwę i stylistykę nawiązującą do kultowego Renault 5, ale pod retro-nadwoziem znajduje się współczesny samochód elektryczny.

Podstawowa wersja ma akumulator 40 kWh, silnik o mocy 120 KM i zasięg 311 km WLTP. Cena katalogowa zaczyna się od 121 500 zł.

Dostępna jest także wersja z silnikiem o mocy 150 KM i większym akumulatorem. Jej cena zaczyna się od 143 500 zł. Renault 5 ma 3,92 m długości. Nadal jest więc wystarczająco kompaktowe, żeby sprawnie poruszać się po mieście i szukać miejsca parkingowego, ale nie sprawia wrażenia samochodu stworzonego wyłącznie do krótkich przejazdów.

Jeżeli ktoś chce jednego małego elektryka do miasta i okazjonalnych dalszych wyjazdów, Renault 5 jest jednym z modeli, które zdecydowanie warto brać pod uwagę. Zwłaszcza w wersji Alpine, którą prezentujemy na głównym zdjęciu.

Skoda Epiq może zmienić zasady gry

Skoda Epiq Skoda Epiq


Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy do małego elektryka podejdziemy nieco inaczej.

Skoda Epiq ma podwyższone nadwozie, dzięki czemu jest bardziej praktyczna od klasycznego miejskiego hatchbacka. Jednocześnie nadal pozostaje samochodem kompaktowym. Do polskiej sprzedaży w pierwszej kolejności trafiła wersja Epiq 55 z akumulatorem 52 kWh i silnikiem o mocy 204 KM. Zasięg wynosi do 440 km WLTP, a cena w premierowej ofercie zaczyna się od 139 600 zł. Zamówienia na ten wariant są przyjmowane w Polsce od lipca 2026 roku.

W przygotowaniu są także tańsze odmiany. Epiq 35 ma kosztować od 112 900 zł i oferować do 310 km WLTP. Epiq 40 ma kosztować od 122 900 zł i również osiągać do 310 km. Przy tych dwóch wersjach trzeba jednak sprawdzić faktyczną dostępność, ponieważ są dopiero wprowadzane do oferty.

Najciekawszy pozostaje Epiq 55. Samochód kosztujący mniej niż 140 tys. zł, który według WLTP może przejechać 440 km, pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja na rynku małych elektryków.

Volkswagen ID. Polo: elektryczne Polo na nowo

Volkswagen ID. PoloVolkswagen ID. Polo


Volkswagen również chce mieć w tej klasie samochód, który nie będzie kojarzył się wyłącznie z miejską jazdą. ID. Polo wykorzystuje dobrze znaną nazwę, aby podkreślić, że elektryczny model ma pełnić podobną rolę jak popularne Polo z silnikiem spalinowym.

W Polsce samochód ma akumulator 52 kWh i silnik o mocy 211 KM. Oficjalny cennik obowiązujący od maja 2026 roku podaje cenę od 156 190 zł.

Na stronie Volkswagena pojawia się obecnie również cena „od 154 290 zł”, dlatego przed zakupem warto sprawdzić aktualną konfigurację oraz warunki konkretnej oferty.

Volkswagen stawia tutaj na uniwersalność. ID. Polo ma być samochodem do codziennej jazdy, który poradzi sobie zarówno z dojazdami do pracy, jak i dalszym wyjazdem.

Fiat Grande Panda i Citroen e-C3: rozsądny środek

Fiat Grande Panda Fiat Grande Panda


Nie każdy potrzebuje tak małego samochodu jak Fiat 500e. Z drugiej strony nie każdy chce kupować większego SUV-a. Właśnie tutaj pojawiają się modele takie jak Fiat Grande Panda Electric i Citroen e-C3.

Grande Panda Electric wykorzystuje akumulator 44 kWh i silnik o mocy 113 KM. Zasięg przekracza 320 km WLTP, a aktualny cennik zaczyna się od 107 500 zł za wersję POP. Citroen e-C3 z akumulatorem 44 kWh oferuje do około 320 km WLTP. Producent podkreśla także możliwość szybkiego ładowania z mocą do 100 kW.

Aktualna oferta Citroena pokazuje ceny promocyjne od 89 053 zł, choć tutaj, podobnie jak w przypadku innych marek, trzeba sprawdzić, jakiej wersji i jakich warunków zakupu dotyczy konkretna oferta.

Oba samochody celują w kierowców, którzy potrzebują czegoś bardziej praktycznego niż 500e, ale nie chcą przesiadać się do dużego samochodu.

Dacia Spring nadal ma jeden bardzo mocny argument

Dacia Spring. Fot. Jacek JureckiDacia Spring. Fot. Jacek Jurecki


Jeżeli najważniejsza jest cena, trudno pominąć Dacię Spring. W sierpniu 2026 roku producent podaje cenę od 73 500 zł. Wśród dostępnych samochodów można znaleźć także konkretne egzemplarze kosztujące niewiele więcej. Spring ma jednak zupełnie inny charakter niż Renault 5, Epiq czy ID. Polo.

To przede wszystkim samochód miejski. Niewielka masa i mały akumulator pomagają utrzymać cenę na znacznie niższym poziomie, ale oznaczają też, że nie jest to model stworzony z myślą o regularnych długich trasach. I nie ma w tym nic złego.

Jeżeli samochód ma służyć do dojazdów do pracy, zakupów i codziennego przemieszczania się po mieście, ograniczenia Springa mogą wcale nie być szczególnie uciążliwe. W tym przypadku nie ma sensu oceniać go wyłącznie przez pryzmat zasięgu.

Leapmotor T03, rywal Springa

Leapmotor T03Leapmotor T03


Dacia Spring ma jednak konkurenta, który może mocno namieszać w segmencie najtańszych elektryków. Leapmotor T03 to kompaktowy samochód segmentu A, za którym stoi współpraca chińskiej marki z koncernem Stellantis.  Samochód ma zaledwie 362 cm długości, ale jego wnętrze ma oferować przestronność zbliżoną do aut segmentu B. Bagażnik ma 210 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy można go powiększyć nawet do 880 litrów.

T03 otrzymał silnik o mocy 95 KM i akumulator 37,3 kWh. Zasięg w cyklu mieszanym wynosi do 265 km WLTP, natomiast w mieście producent deklaruje nawet 395 km. Ładowanie prądem stałym pozwala uzupełnić baterię do 80 proc. w około 36 minut.

Największym argumentem pozostaje jednak cena. Cennik podstawowy zaczyna się od 84 900 zł. Egzemplarze z rocznika 2025 można było w wyprzedażowych ofertach znaleźć nawet poniżej 70 tys. zł. To czyni T03 bezpośrednim konkurentem Dacii Spring. W porównaniu z rumuńskim rywalem Leapmotor oferuje więcej mocy, bogatsze wyposażenie i nieco większy zasięg.

Czy mały elektryk naprawdę przejedzie 400 km?

Tak, ale trzeba bardzo uważać na to, co oznacza „400 km”. Skoda Epiq 55 deklaruje do 440 km WLTP. Nie oznacza to, że podczas każdej podróży przejedziemy 400 km bez ładowania. WLTP jest procedurą testową, która pozwala porównywać samochody. Rzeczywisty zasięg zależy między innymi od temperatury, prędkości, stylu jazdy, obciążenia samochodu, wiatru oraz korzystania z ogrzewania i klimatyzacji.

Największe różnice pojawiają się zwykle na autostradzie. Przy prędkościach 120 - 140 km/h zużycie energii wyraźnie rośnie. Zimą dochodzi do tego ogrzewanie kabiny oraz niższa efektywność akumulatora. W takich warunkach samochód z deklarowanym zasięgiem 400 km może potrzebować ładowania zdecydowanie wcześniej. Dlatego przy wyborze elektryka nie warto patrzeć wyłącznie na jedną liczbę z katalogu.

Czas ładowania może być ważniejszy niż dodatkowe kilometry

W przypadku samochodu elektrycznego sama wielkość akumulatora nie mówi wszystkiego. Równie ważne jest to, jak szybko można go naładować. Jeżeli samochód będzie jeździł głównie po mieście i będzie ładowany w domu, 300 - 350 km WLTP może być w zupełności wystarczające. W takim przypadku większa bateria może oznaczać po prostu niepotrzebny wydatek.

Przy częstych podróżach sytuacja wygląda inaczej. Wtedy warto sprawdzić maksymalną moc ładowania DC oraz czas potrzebny do uzupełnienia energii. Hyundai Inster może zostać naładowany od 10 do 80 proc. w około 30 minut.

Renault 5 w wersji 150 KM obsługuje ładowanie DC z mocą do 100 kW. Nawet Leapmotor T03 pozwala uzupełnić baterię do 80 proc. w niewiele ponad pół godziny. Na trasie właśnie takie parametry mogą okazać się ważniejsze niż dodatkowe kilkadziesiąt kilometrów deklarowanego zasięgu.

Szukasz samochodu? Doradca VEHIS ma dla Ciebie oferty ponad 18163 dostępnych samochodów!
Wysyłając formularz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych wg [tych zasad]
VEHIS to platforma oferująca samochody wszystkich marek wraz z finansowaniem, ubezpieczeniem, wsparciem serwisowym.
Jesteśmy członkiem
Copyright © 2026 VEHIS sp. z o.o. All rights reserved.