Mercedes GLA 2026. Premiera w odwróconej kolejności
Nowy elektryczny Mercedes GLA zadebiutował w Warszawie. Po raz pierwszy w historii marki taka uroczystość odbyła się w Polsce. Sprawdzamy ceny, zasięg do 657 km i możliwości ładowania.

Mercedes wybrał Polskę na światową premierę GLA
Warszawska premiera nowego Mercedesa GLA
Coś, co jeszcze kilka lat temu byłoby trudne do wyobrażenia, właśnie się wydarzyło. Mercedes-Benz zaprezentował całkowicie nową generację GLA nie w Niemczech, nie w Paryżu czy Genewie, tylko w Warszawie. Dla polskiego rynku, na którym kompaktowe SUV-y od lat sprzedają się bardzo dobrze, to sygnał nie do przeoczenia.
Nowy GLA wchodzi na rynek w zupełnie odwróconej kolejności niż jego poprzednicy. Zamiast standardowego schematu „najpierw spalinówka, elektryk kiedyś później”, tym razem to trzy w pełni elektryczne wersje ruszają do sprzedaży już w listopadzie, a warianty hybrydowe pojawia się dopiero na początku 2027 roku. Dla najlepiej sprzedającego się kompaktowego modelu tego niemieckiego producenta to jasny komunikat - elektryfikacja w segmencie klasy A przestała być eksperymentem i stała się głównym kierunkiem.
Warszawska premiera nowego Mercedesa GLA
Bateria, zasięg i ładowanie
Cała trójka opiera się na architekturze 800 woltów, znanej już z CLA i elektrycznego GLB. Podstawowy GLA 200 dostaje 58-kilowatogodzinowy akumulator w chemii LFP, natomiast mocniejsze GLA 250+ oraz GLA 350 4MATIC korzystają z większej baterii NMC o pojemności 85 kWh. Ten drugi wariant ma zapewniać zasięg do 657 kilometrów według WLTP, wynik, który jeszcze niedawno kojarzył się wyłącznie z autami segmentu premium, a nie z kompaktowym SUV-em.
Co ciekawe, wszystkie trzy wersje osiągają identyczną prędkość maksymalną 210 km/h, a ceny startują od 48 599 euro, co czyni GLA najtańszym elektrycznym SUV-em w ofercie Mercedesa.
Największym atutem mocniejszych wersji jest jednak ładowanie. GLA 250+ i GLA 350 4MATIC potrafią przyjmować moc do 320 kW, co pozwala naładować baterię z 10 do 80 procent w zaledwie 22 minuty. To oznacza, że w ciągu dziesięciu minut postoju przy szybkiej ładowarce auto odzyskuje nawet 270 kilometrów zasięgu, wynik, którego próżno szukać u konkurencji w tym segmencie.
Mercedes GLA
Podstawowy GLA 200 radzi sobie inaczej. Mniejsza bateria LFP ładuje się maksymalnie z mocą 200 kW, a w dziesięć minut odzyskuje od 145 do 165 kilometrów zasięgu. Sesja od 10 do 80 procent zajmuje mu około 20 minut, czyli technicznie krócej niż większym warianto, tyle że do mniejszego zbiornika energii. Bateria LFP ma swoje zalety: jest tańsza, trwalsza, lepiej znosi codzienne ładowanie do pełna i nie zawiera kobaltu. Ceną za to jest niższa gęstość energii, co przekłada się właśnie na zasięg.
Warto zwrócić uwagę na jeden szczegół, o którym łatwo zapomnieć przy zamawianiu auta: konwerter DC, umożliwiający ładowanie na starszych stacjach 400-woltowych, jest dostępny wyłącznie jako opcja dodatkowa. Kto go nie zamówi, będzie skazany na sieć ładowarek 800-woltowych, których nie jest za dużo. Na prąd zmienny w standardzie dostępne jest 11 kW, a za dopłatą można zamówić 22 kW, co skraca czas ładowania w domowej wallboxie o połowę.
Na początku 2027 roku do gamy dołączy czwarty wariant z baterią 71 kWh, który wypełni dość wyraźną lukę pomiędzy 58 a 85 kilowatogodzinami.
Mercedes GLA 2026
Zużycie energii, waga i możliwości holownicze
Przy długości 4,57 metra i masie własnej przekraczającej dwie tony, średnie zużycie na poziomie około 15 kWh na 100 kilometrów robi bardzo dobre wrażenie. To zasługa aerodynamiki, współczynnik oporu powietrza Cx na poziomie 0,27 czyni nowego GLA znacznie bardziej opływowym niż poprzednik, co szczególnie na autostradzie przekłada się bezpośrednio na realny zasięg.
Gorzej wygląda sprawa z ładownością. Masa własna od 2145 do 2235 kilogramów sprawia, że dopuszczalne obciążenie użytkowe wynoszące 480 kilogramów przy pięciu miejscach siedzących szybko się wyczerpuje, czworo dorosłych z bagażami może już zbliżać auto do granicy możliwości.
Za to jako pojazd holowniczy GLA zaskakuje pozytywnie: wersja z napędem na cztery koła może holować przyczepę o masie do dwóch ton, co jak na elektryczne auto tej wielkości jest wynikiem godnym uwagi. Warianty z napędem na tylną oś oferują 1,5 tony.
Mercedes G:LA
Nowy grill z ogromną gwiazdą
Nowy GLA mierzy 4,57 metra długości, 1,87 metra szerokości i 1,60 metra wysokości, będąc przy tym o 20 milimetrów niższym od poprzednika. Rozstaw osi urósł za to o 61 milimetrów, do 2,79 metra, a tylny rozstaw kół o 31 milimetrów, co przełożyło się na promień skrętu wynoszący 11,53 metra.
Kontrowersję wywołuje u piszącego te słowa przód. Podświetlany grill złożony z 608 punktów z poliwęglanu i 158 mikrodiod LED, z bardzo dużą, centralnie umieszczoną gwiazdą, trafia po raz pierwszy do kompaktowego segmentu Mercedesa. W jasnej wersji efekt bywa przytłaczający, bo gwiazda zajmuje niemal połowę powierzchni grilla. W wersji Night Edition, dostępnej z pakietem AMG Line oraz Night, całość komponuje się znacznie lepiej i wygląda po prostu… drożej.
Tył to gwiaździste lampy tylne, przechodząca przez całą szerokość listwa świetlna, dobrze zintegrowany spoiler dachowy i czarny pas na dole nadwozia dodają autu optycznej szerokości.
Mercedes G:LA
Ekrany, sztuczna inteligencja i wnętrze bez przycisków
Wnętrze zdominowane jest przez opcjonalny system MBUX Superscreen, na który składają się ekran kierowcy o przekątnej 10,25 cala oraz dwa 14-calowe wyświetlacze, centralny i pasażera. Okrągłe nawiewy z podświetlanymi pierścieniami oraz wysoko poprowadzona konsola środkowa zostały przeniesione wprost z CLA. Efekt jest elegancki, ale oznacza też praktycznie całkowitą rezygnację z fizycznych przycisków, kierowcy pokonujący długie trasy docenią jednak przynajmniej pokrętło głośności na kierownicy.
Dłuższy rozstaw osi przełożył się na realne korzyści dla pasażerów: 38 milimetrów więcej miejsca na nogi z tyłu, 24 milimetry więcej nad głową oraz bagażnik o pojemności 410 litrów, czyli o 70 litrów większy niż w poprzedniku. Po złożeniu tylnej kanapy dostępne jest 1400 litrów przestrzeni.
Mercedes GLA 2026
Do tego dochodzi frunk o pojemności 107 litrów, mieszczący kable do ładowania, a nawet walizkę kabinową. Seryjne panoramiczne szklane dachy dodatkowo optycznie powiększają wnętrze.
Oświetlenie ambientowe oferuje 64 kolory, dziesięć motywów barwnych, 20 poziomów jasności oraz trzy strefy podświetlenia, co pozwala dowolnie kształtować nastrój wnętrza. Opcjonalnie dostępny jest też nowy system audio Burmester 3D Surround z Dolby Atmos, obejmujący łącznie 16 głośników i wzmacniacz o mocy 850 watów.
Za rozpoznawanie otoczenia odpowiada osiem kamer, pięć czujników radarowych i dwanaście czujników ultradźwiękowych, podłączonych do chłodzonego cieczą komputera pokładowego o mocy obliczeniowej 254 bilionów operacji na sekundę. System MB.DRIVE ASSIST działa na drugim poziomie autonomii, a jego wersja Plus potrafi samodzielnie zmieniać pas na autostradzie, gdy spełnione są odpowiednie warunki.
Wirtualny asystent MBUX oparty na generatywnej sztucznej inteligencji prowadzi rozbudowane rozmowy i łączy możliwości ChatGPT, Microsoft Bing oraz Google Gemini, przełączając się między nimi w trakcie jednej konwersacji.
Nawigacja bazuje na Google Maps, wspierana przez agenta AI od Google Cloud, który potrafi w dialogu wyszukać stacje ładowania o określonej mocy, miejsca parkingowe czy atrakcje turystyczne.
Ile kosztuje nowy GLA i który wariant wybrać
Mercedes GLA 2026
Wejściowy GLA 200 za 48 599 euro oferuje najsłabszy zasięg w rodzinie, maksymalnie 447 kilometrów, ale wciąż solidne 200 kW mocy ładowania. Dopłata 6378 euro za GLA 250+ kupuje aż 210 kilometrów dodatkowego zasięgu oraz pełną moc ładowania 320 kW. Najdroższy GLA 350 4MATIC kosztuje kolejne 3130 euro więcej, oferując napęd na cztery koła, przyspieszenie do setki w 5,4 sekundy i dwutonową masę holowaną, kosztem 14 kilometrów zasięgu. Najciekawiej zapowiada się jednak wariant z baterią 71 kWh, który pojawi się na początku 2027 roku i najprawdopodobniej trafi dokładnie w oczekiwania większości klientów.
Technicznie elektryczny GLA jest bliźniakiem większego GLB, dzielą platformę MMA, architekturę 800 woltów, moc ładowania 320 kW oraz te same baterie. GLB 250+ ma identyczną moc 200 kW i podobny czas przyspieszenia. Różnica leży w nadwoziu: GLB jest o 16 centymetrów dłuższy, oferuje większy bagażnik o pojemności 540 litrów oraz opcjonalny trzeci rząd siedzeń za dopłatą, którego w GLA po prostu nie ma. Wybór jest więc dość prosty, kto stawia na zasięg i efektywność, wybiera GLA, a kto potrzebuje więcej przestrzeni lub siedmiu miejsc, dopłaca około 4000 euro za GLB.
Polskich cen jeszcze nie znamy. Poznamy je jurto, bo wtedy rozpocznie się oficjalna sprzedaż tego auta w naszym kraju.












